h1

#1

16 lipiec 2009

4855_617a

Ciężkie myśli nie pozwalały jej zasnąć. Duszna noc otulała ją swoją ciężkością. Odkryła się, leżała tak przez chwile wpatrzona w ciemny punkt na suficie. Czarno-białe myśli, jak obrazy w kalejdoskopie wirowały przed oczami, w ciemności. Miała taki kalejdoskop w dzieciństwie. Jedna z ulubionych zabawek. Często siadała na podłodze pod parapetem obserwując rozmieszczenie różnobarwnych, symetrycznych figur. Dorosłe życie nie było tak kolorowe, o czym nie raz się przekonała. Zmęczona niemożnością zaśnięcia, zapaliła nocną lampkę. Usadowiła się w wygodnej pozycji i zaczęła czytać. Delikatnie i z wielkim wdziękiem przerzucała kolejne strony nowej lektury. Zawsze lubiła czytać. Pozwalało jej to przenosić się w różne miejsca, przeżywać czyjeś radości lub tragedie. Zmęczone powieki sprawiły, że odłożyła książkę. Pomyślała, że może wreszcie uda się jej zasnąć. Nie spała od kilku nocy. Z pół-snu wybudziła ją burza. Ciężkie krople deszczu obijały się o parapet, upadały na chodnik spłukując z niego kurz minionych dni. W pokoju zrobiło się jasno. Usłyszała huk rozrywanego nieba. Odgarniając włosy ze spoconego czoła podeszła do okna. Potężne błyskawice rozświetlały czerń nocy. Poczuła pragnienie. Do szklanki wrzuciła dwie kostki lodu, plasterek cytryny. Całość uzupełniła wodą. Już po pierwszym łyku poczuła orzeźwienie. Wróciła do łóżka nie zapalając światła. Ułożyła się na kołdrze wsłuchując się w szmer oddalającej się burzy. Robiło się ciszej… Coraz ciszej … Powietrze miało wilgotny posmak. Zasnęła.

h1

Morning

16 lipiec 2009

5729_343a

“Nie potrafie kochać inaczej niż całą sobą. To moje przekleństwo. Pomiędzy dwojgiem ludzi zawsze jest przestrzeń, którą wypełniają swoją miłością. Ja zabieram trzy czwarte tej przestrzeni, zostawiając niewielką jej część na miłość drugiej osoby. Nie daję szans, by tę miłość dostać, bo tak bardzo pragnę nią obdarowywać. Mam wrażenie, że miłość ode mnie ucieka, jakby nie czuła się mile widziana. A jednak, jeżeli przestane myśleć o miłości, będę niczym. I nawet gdybym wiedziała, jak to się skończy, nie zawahałabym się ani chwili i zrobiłabym to jeszcze raz. Bo w całym tym nieszczęściu, rozpaczy i bezradności, była miłość, która choć przeszła jak tsunami, zostawiła po sobie ziarenko wspomnień o uczuciu tak nieśmiałym, że nawet zbyt głośny oddech mógł je spłoszyć. I zasiała je na pustej plaży – na ocalałym skrawku serca.”

h1

W deszczu maleńkich żółtych kwiatów

15 lipiec 2009

6425_1354

Pójdziemy ze sobą powoli obok
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
Bez słowa i snu w zachwycie nocą
A bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością

Będziemy tam nago biegali po łąkach
Okryją nas drzewa gdy zajdą wszystkie słońca
I czując Cię obok opowiem o wszystkim
Jak często się boje i czuje się nikim

Pójdziemy ze sobą powoli obok
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów
W spokoju przy sobie nie czując czasu

h1

Breathe me

13 lipiec 2009

100_19811

Oddalam sie w noc
O zapachu świeżości
Szukam Ciebie
Jak światełka w tunelu
Nade mną tylko gwiazdy
Czuję Twoją dłoń
Na ramieniu
Szyi
Odwracam się
To tylko chłód nocy

Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
and needy
Warm me up
And breathe me

h1

My…

10 lipiec 2009

3481_6f5d

Wieczór spędzony z “moim” Dr. Całkowicie. Tylko ja i On.
Naprawdę to wartościowy człowiek. Z ogromnymi pokładami wiedzy.
Do niedawna student, od teraz będzie profesorem na uniwersytecie, chce przenieść się do Oxfordu.
Rozmawialiśmy kilka godzin. Poruszając różne tematy. Nie było monotematycznie.
Pociąga mnie jego umysł! Bardzo!
Jego mądrość. Elokwencja. Erudycja.
Jego poglądy na pewne sprawy, których usilnie broni. Ale zgadza się z odmiennym zdaniem i szanuje go.
To, że zaczyna zdanie wielką literą a kończy kropką.
Stawia przecinki we właściwym miejscu.
Ma bardzo męski głos – taki jak lubię – taki, którego można słuchać i nigdy nie przestawać.
Nie ma obietnic, których nie można spełnić. I to mi się podoba.
Jest ciepła rozmowa, jest chwila, kiedy wymieniamy się poglądami. Jest dobrze.
Jego zasady vs. moje chwile słabości.
Lubię chwile spędzone z nim.
Czekam…
h1

Chcę do Ciebie…

1 lipiec 2009

Chcę do Ciebie nic więcej

Chcę usiąść i słuchać, być blisko

Chcę do Ciebie, nic więcej

To dużo i mało i wszystko

Jak to jest,

że jest a potem znika

Zamienia się w to,

w to, że Cię unikam

Jak to jest,

Kiedyś nie było i nagle jest

Skąd się wzięło i co to jest

Chcę do Ciebie nic więcej

Chcę usiąść i słuchać, być blisko

Chcę do Ciebie, nic więcej

To dużo i mało i wszystko

Jeszcze Jestem,

Jeszcze Kocham,

oddycham i szlocham

Ja płaczę jeszcze,

Jeszcze czuję, że jestem

Jeszcze czuję w sobie tę bestię

Chcę do Ciebie nic więcej

Chcę usiąść i słuchać, być blisko

Chcę do Ciebie, nic więcej

To dużo i mało i wszystko

Miłość to biały ptak

Wleciał do Twojej klatki piersiowej

Klatki, pułapki sercowej

I albo latasz jak on

Albo z nim walczysz na noże

A on jest większy, silniejszy od Ciebie

Bez niego pusto i smutno na niebie

Chcę do Ciebie nic więcej

Chcę usiąść i słuchać, być blisko

Chcę do Ciebie, nic więcej

To dużo i mało i wszystko

h1

Aimless

29 czerwiec 2009

Gdzieś pomiędzy zmierzchem a świtem, otulona kokonem kołdry wschłuchuję się w tykanie wskazówek zegara
Bezcelowością – jak palcem na mapie – wytyczam początek nowego dnia
Słońce przysiada na parapecie z nadzieją, że otworzę okno i jednym gestem, drobnym skinieniem zaproszę je do środka
Dzieci bawią się za oknem – przypominam sobie, jak to dobrze było czuć się małą dziewczynką
Małą istotą rzuconą na roztańczone fale wielkiego świata
Jak dobrze było zasiadać na brzegu piaskownicy, puszczać latawce, biec przed siebie
Trzymać w sobie niekończące się pokłady energii
Słuchać opowieści babci, chodzić na spacery z dziadkiem
Poznawać smaki, kolory, zapachy…
Teraz wszystko jest albo białe, albo czarnee, ma jałowy smak i zapach, którego nie da się bliżej określić
Dziecięce marzenia wyparła szara rzeczywistość
Sok pomarańczowy zastąpiła kawa
Wolny czas został wchłonięty przez codzienne obowiązki
Oddech ulgi stał się łapczywym, ostatnim oddechem tonącego
Mała dziewczynka stała się mną – tylko, że ja znów chcę puszczać latawce, leżeć na łące w sukience w kwiatki
Czuć smak truskawek, wiatr we wsłosach i krople deszczu na gładkiej skórze

h1

Ciągle pada…

23 czerwiec 2009

2915_2608

… a ja moknę

h1

I’m in the wrong song…

22 czerwiec 2009

2595_a121_500

Ostatnie dni w biegu, aktywne noce, zmęczenie. Ręcę ubrudzone czerwonym atramentem. Deszcz.
Nadszedł czas na zastanowienie się … nad sobą, nad tym, co zrobić ze swoim życiem. Dziś słyszę znów to pytanie: “Kiedy pobawię się na Twoim weselu?” — jeszcze długo nie. Zaszywam się w swoim mieszkaniu, włączam głośno muzykę… znów chcę krzyczeć “FUCK YOU!”

h1

Fuck you

20 czerwiec 2009