
Ciężkie myśli nie pozwalały jej zasnąć. Duszna noc otulała ją swoją ciężkością. Odkryła się, leżała tak przez chwile wpatrzona w ciemny punkt na suficie. Czarno-białe myśli, jak obrazy w kalejdoskopie wirowały przed oczami, w ciemności. Miała taki kalejdoskop w dzieciństwie. Jedna z ulubionych zabawek. Często siadała na podłodze pod parapetem obserwując rozmieszczenie różnobarwnych, symetrycznych figur. Dorosłe życie nie było tak kolorowe, o czym nie raz się przekonała. Zmęczona niemożnością zaśnięcia, zapaliła nocną lampkę. Usadowiła się w wygodnej pozycji i zaczęła czytać. Delikatnie i z wielkim wdziękiem przerzucała kolejne strony nowej lektury. Zawsze lubiła czytać. Pozwalało jej to przenosić się w różne miejsca, przeżywać czyjeś radości lub tragedie. Zmęczone powieki sprawiły, że odłożyła książkę. Pomyślała, że może wreszcie uda się jej zasnąć. Nie spała od kilku nocy. Z pół-snu wybudziła ją burza. Ciężkie krople deszczu obijały się o parapet, upadały na chodnik spłukując z niego kurz minionych dni. W pokoju zrobiło się jasno. Usłyszała huk rozrywanego nieba. Odgarniając włosy ze spoconego czoła podeszła do okna. Potężne błyskawice rozświetlały czerń nocy. Poczuła pragnienie. Do szklanki wrzuciła dwie kostki lodu, plasterek cytryny. Całość uzupełniła wodą. Już po pierwszym łyku poczuła orzeźwienie. Wróciła do łóżka nie zapalając światła. Ułożyła się na kołdrze wsłuchując się w szmer oddalającej się burzy. Robiło się ciszej… Coraz ciszej … Powietrze miało wilgotny posmak. Zasnęła.








